lll

Skarżypyta bez kopyta.

Moje dziecko do tej pory chore było tylko raz. Dla mnie aż raz, a dla naszej (byłej już) przychodni o raz za dużo.Mamusiu bardzo źle się czuję, mamusiu pomóż mi… Płaczę, bo nie wiem co robić…

Jakub, mały ma 39 stopni gorączki, już drugi dzień, obkładałam go mokrymi ręcznikami, ale temperatura nie spada, zadzwoń do przychodni…

Nie odbierają, nigdy tego nie robią, jedziemy, muszą nas przyjąć.

 

***

Mamusiu, nie wiem co się dzieje, tak bardzo źle się czuję, jest mi bardzo słabo… 

-Nie przyjmą nas. Żaden z lekarzy nie ma już miejsc. Lekarka nawet go nie obejrzy. Tak zdecydowała rejestratorka. Kazała czekać do 18 i jechać na SOR

-Ale jest 9.00… Kuba, on mi się przelewa przez ręce, zrób coś!

***

-Dobrze, że udało nam się dostać do lekarza prywatnie… Kasą się nie martw, damy radę.

 

***

Jak się potem okazało, Konrad miał tylko trzydniówkę. Po kilku dniach temperatura spadła, pojawiła się wysypka i niesmak. Bo kto nie słyszał o odesłanym do domu dziecku, które potem zmarło? I jak można odmówić dziecku z taką gorączką wizyty? Okazało się, że nie można. Rejestratorka nie miała prawa nas odsyłać. To mógł zrobić tylko lekarz. I to na jego odpowiedzialność. Teraz to wiemy, wtedy -spanikowani, szukaliśmy pomocy wszędzie. W żadnej przychodni, która nie była nasza, nie chcieli nas przyjąć, nawet gdybyśmy chcieli się przenieść. Dzwoniliśmy wszędzie gdzie się tylko dało, byle tylko pomóc naszemu dziecku, byle ulżyć mu i nie słuchać tego przeraźliwego płaczu. Poratował nas dopiero nasz gastroenterolog, który polecił nam jechać do jego ojca-pediatry. Wtedy nie myśleliśmy o pieniądzach, nie zabraliśmy ze sobą paragonu, a może zabraliśmy i zaraz wyrzuciliśmy. Błąd, bo kiedy emocje opadły, a ja skontaktowałam się z położną z innej przychodni, już wiedziałam co zrobić.

Napisałam skargę do NFZ. Stwierdziłam, że na pewno nic nie da, pewnie nawet nie odpiszą,  ale kosztowało mnie to tyle ile kosztuje znaczek pocztowy, a ten nawet miałam w domu. Opisałam zaistniałą sytuację. Nie dla siebie, nie dla mojego dziecka – bo moja noga w tamtym ośrodku zdrowia (heheszki) raczej już nie stanie. Zrobiłam to tylko po to, żeby w nadziei, że może zrobi się choć mały szum, uchronić inne dzieci i ich rodziców przed nieludzkim traktowaniem.

I dostałam odpowiedź. Najpierw jedną – sprawa została przekazana do wyjaśnienia. A potem druga – z przeprosinami, ubolewaniem i wyjaśnieniem, że… panie w rejestracji są tak zarobione, że być może taka sytuacja miała miejsce, ale one tego nie pamiętają. Dobre ;) W każdym razie, moja skarga została uznana za zasadną. I tylko tego oczekiwałam, może następnym razem panie tam pracujące okażą trochę serca i ruszą dupska zza kontuaru, żeby choć zapytać lekarza czy jest w stanie przyjąć niemowlaka w takim stanie.

Naprawdę, nie lubię skarżyć, sama pracowałam w miejscach, gdzie obsługuje się ludzi i różnie bywało, mój mąż jest nawet pracownikiem służby zdrowia. Jako klienci/pacjenci staramy się być nieuciążliwi i nieroszczeniowi.   Ale zawsze czy to prywatnie, czy służbowo, kierowaliśmy się dobrem nie tylko swoim, ale też innych. I w momencie, kiedy naprawdę potrzebowaliśmy  odrobiny serca, zostaliśmy olani. Nie żałuję więc napisania tej skargi, wręcz zachęcam by w takich momentach nie siedzieć z założonymi rękami, bo było-minęło… Sobie już nie pomożecie, ale może komuś innemu?

A my zmieniliśmy przychodnię, z jednego z największych molochów w Trójmieście, na małą klinikę w innej dzielnicy Gdańska. Mam nadzieję, że już tam zostaniemy.

PS. Kiedy stara przychodnia przesłała kartę szczepień do kliniki, okazało się… że ZAPOMNIANO o jednym szczepieniu… Nie mam pytań.

llll

 

3 thoughts on “Skarżypyta bez kopyta.

  1. Mamajanka pisze:

    My mieliśmy taka sytuacje w Warszawie, ale po odmówieniu w rejestracji, poszłam do lekarza, bo znałam przepisy i lekarz nas przyjął bez kolejki. Niestety Polska służba zdrowia kuleje i szybko sie to nie zmieni…😒 Współczuje,oby w nowej przychodni było normalnie 😉

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s