10 rzeczy, których nauczyłam się przez rok macierzyństwa!

Są takie rzeczy, które jak się okazało – umiem, bądź też nauczyłam się, dopiero zostając mamą. Są też takie rzeczy, których nadal nie umiem, jak zakładanie dziecku kombinezonu bez wyrywania odnóży, ale o tym może innym razem…Na pewno pamiętacie tekst, który wyskrobałam pół roku temu, ten o oznakach oswojenia się z macierzyństwem. Nie pamiętacie? Kliknijcie TUTAJ :) Od tego czasu wieeeeele się zmieniło, co prawda moje śniadania nadal nie są #pornfood, a zawartość pieluchy (albo tego co wylądowało na podłodze przy okazji wietrzenia tyłka) nadal omawiamy przy jedzeniu, ale teraz zaczynam naprawdę korzystać z życia. Nie wierzę, że to napisałam, ale tak jest, biorąc pod uwagę to co się działo pół roku temu i to, że nadal karmię piersią.

bl2.jpg

Przez ostatni rok udało mi się jednak nauczyć wielu pożytecznych rzeczy. Na pewno część z nich pozwoli mi przetrwać jakieś niespodziewane uderzenie meteorytu, bądź wyczerpanie zasobów żywności dzięki apetytowi posłanki Pawłowicz. Część z nich wydaje się jednak zupełnie nieprzydatna, ale zapewne docenię nabyte umiejętności po urodzeniu drugorodnego (serio nie ma takiego słowa? bo mi podkreśla…):

  1. Malowanie się jedną ręką. Niby takie tytyryty, ale opanowanie malowania kreski eyelinerem z wyrywającym się dzieckiem na ręku to naprawdę osiągnięcie!
  2. Czujność niczym u ważki! Już nie budzisz się na ryk pierworodnego, teraz budzisz się na pierdnięcie, bądź też otwarcie jego oczu!
  3. Umiejętność negocjacji z kryminalistami. Masz ochotę dwuletniemu Antkowi powyrywać nogi z dupy, bo zabrał twojemu dziecku  łopatkę, której mały z całą pewnością nie miał ochoty oddawać (ryk na to wskazuje)? Negocjujesz niczym Kevin Spacey, żeby poddać się w momencie, w którym twoje słodkie maleństwo okłada grabiami jakiegoś starszaka. Krew się nie leje, w sumie to niech rozwiązują sprawy między sobą…
  4. Umiejętność gotowania z dzieckiem na biodrze. Dziecko krzywe, ty krzywa, ale obiad jest. Z głodu nie umrzecie, tym bardziej, że masz…
  5. Umiejętność zrobienia jedzenia dla dziecka z niczego! Ono przecież i tak nie kuma, że jajecznica na obiad to słaby pomysł, a poza tym i tak na koniec dopcha się mlekiem, więc w sumie po co ma jeść tą jajecznicę, lepiej nakarmić nią kota, albo obrzucić nią matkę…
  6. Wiedza, że to nie te wredne stare babska, ani bezdzietne pipy są twoim wrogiem. Wiesz już, że najbardziej należy wystrzegać się innych matek, ich złotych rad i kpiących uśmieszków, kiedy wiedzą, że nie mają racji, ale zamiast poszerzać horyzonty wolą powiedzieć ja tak robiłam i  moje dziecko żyje! Żyje, słowo-klucz.
  7. Wiedza, że cisza oznacza dobrą zabawę. Albo kłopoty. Albo jedno i drugie.
  8. Umiejętność słuchania swojej intuicji. Na początku słuchasz tej położnej środowiskowej, która mówi, żeby po piętnastu minutach odstawiać dziecko od piersi, bo się przyzwyczai, bo ma się nauczyć, że w 15 minut ma się najeść. Teraz przypominasz te słowa mężowi i oboje chórem wypowiadacie „co za głupoty”
  9. Umiejętność przyznania się do błędu. Wiesz, że puszczenie dziecku Idziemy do zoo na tablecie, albo podanie mu biszkopcika, żeby-w-końcu-zamknął-paszczę jest słabe. No trudno, nie pierwszy i nie ostatni raz. Mea culpa, trudno, idę dalej. Chyba nie wierzyłaś, że wszystkie Twoje założenia w praktyce okażą się sukcesem? ;)
  10. Polubienie tej cholernej zimnej kawy. Bo jeśli macierzyństwo ma jakikolwiek  smak, to jest to właśnie smak zimnej kawy… Nie trzeba z tym walczyć, wystarczy polubić. :)

bl3.jpg

Advertisements

One thought on “10 rzeczy, których nauczyłam się przez rok macierzyństwa!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s