masc-na-bol-dupy-1343201

Skąd u Ciebie taki ból, matko?

A dokładnie rzecz biorąc – ból dupy.Jestem osobą bardzo daleką od oceniania kogokolwiek. Matek już w ogóle. Wiem, że nie istnieje tak piękna i tak gówniana praca jednocześnie. Dlatego szczerze… mam gdzieś czy inna matka wsadza swoje dziecko w chodzik, karmi danonkami, ekologiczną marchewką od wuja Stacha, parówkami, słoiczkami na G czy na H, oddaje na wychowanie niani, żłobkowi, babci czy zostaje w domu na sześć kolejnych lat, karmi piersią czy modyfikowanym krowim, urodziła dziecko w wieku 19 czy 42 lat. Szczerze –  mam to w dupie. A dlaczego? Bo patrzę na siebie. I swoje dziecko. A nie inne matki i inne dzieci.

Niektórzy uważają, że świat jest tylko czarny lub biały, że jeśli robią tak, a  nie inaczej, to każde odstępstwo od tego co robią jest głupie. Celowo użyłam tak infantylnego słowa – głupie – jest zabawne i nadużywane w rozmowach między matkami. A już najbardziej mnie bawi, kiedy matka nie potrafi się przyznać do porażki w jakiejś dziedzinie – od razu zmienia nastawienie, twierdzi, że to co robi obecnie jest słuszne. A wszystko inne jest głupie. Nie wyszło mi, nie przyznam się do czegoś, pocieszę się dopieprzając matkom, które robią inaczej.

Przykład? Nie chcę, byś czuła, matko, że wytykam palcami akurat Ciebie, więc na własnym przykładzie: od zawsze planowałam, że Konrad będzie spał w swoim pokoju. Udawało się to przez 5 miesięcy, po czym poniosłam porażkę. Od ponad pół roku zajmuje swoją małą dupką większość miejsca w naszym łóżku. I w tym miejscu wiele osób napisałoby, że spanie z dzieckiem jest jedyną słuszną metodą, że nie rozumie jak można zostawić biedne dziecko na pastwę losu, a w ogóle to mi by się nie chciało wstawać i nie rozumiem jak można to robić. A ja po prostu zazdroszczę tym, które mają swoją przestrzeń w łóżku. I kropka. Chciałabym, ale mi nie wyszło. Trudno, przechodzę z tym do porządku dziennego. To samo można napisać o samodzielnym  gotowaniu obiadów dla dziecka, siedzeniem w domu z dzieckiem, noszeniem w chuście czy wreszcie karmieniu piersią. Nie martw się matko, nie robisz tego – Twoja sprawa, ja oceniać Cię nie będę. Ale i Ty nie martw się moim niewyspaniem, utraconymi ambicjami, moim jakże straconym czasem czy obwisłymi piersiami (których notabene nie mam, ale ta wiedza pewnie sprawi Ci ból).

Ale do czego zmierzam? Mam wrażenie, że matki tylko czekają aby wbić szpilę innej matce, takiej, która nie płynie z prądem, takiej, która nie ma ochoty udawać wyluzowanej, takiej która się stara. Docinki, heheszki, sztuczny podziw pod tytułem „o em dżi, że też chce ci się, ja bym tak nie mogła” czy  udawana troska. Dyskusje są spoko. Różne zdania na różne tematy są spoko. Ale między wyrażeniem swojego zdania a prostactwem jest cienka linia, której przekraczać się nie powinno.

Droga matko, jeśli coś Ci nie wyszło, jeśli zmieniłaś zdanie na jakiś temat (w końcu tylko  krowa tego nie robi), albo jeśli zwyczajnie masz inny pogląd na jakąś sprawę – dyskutuj na poziomie, albo milcz. Udawaną troskę, albo niewinne żarciki schowaj sobie w kieszeń. Razem z maścią na ból dupy.

 

Foto:imged.pl

One thought on “Skąd u Ciebie taki ból, matko?

  1. Marei pisze:

    Pamiętaj, jeśli ktoś hejtuje cię ciągle i na kazdym kroku, to znaczy że za bardzo żyje twoim życiem. Czyli musisz mieć zajebiste to życie ;)
    A tak poważnie, nie ma się co przejmować :* zawsze znajdzie się ktoś taki :)

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s