To nie jest miejsce dla dzieci!

Jestem jak kurka, za którą idą pisklaki. Ok, jeden pisklak. Chodzi za mną prawie wszędzie (poza siłownią, kiedy mam czas tylko dla siebie) i nie ukrywam, że nie ma takiego miejsca, gdzie czułabym się z nim źle albo dziwnie. Jest jednak takie miejsce, w które zabrałam mojego pisklaka i to był błąd…Zawsze powtarzałam, że dzieci nie powinny chodzić na wesela, ponieważ rodzice mają prawo pobawić się sami,  napić się alkoholu i nie myśleć o przychówku.

I szczerze mówiąc, póki sama nie byłam zmuszona zabrać moje dziecko na wesele (dziadkowie wyjechali na wakacje), nie sądziłam, że to aż taki problem dla rodzica. Począwszy  od przygotowań (gdyby nie moja babcia, chyba poszłabym bez makijażu;)), które z dzieckiem wloką się w nieskończoność, przez jazdę samochodem, kościół, gdzie trzeba pozwolić dziecku na roznoszenie konfesjonału w pył, byle nie wrzeszczało, po samo wesele, gdzie jest się dla Państwa Młodych, a trzeba zajmować się dzieckiem. Jedzenie latające w promieniu kilometra, lepkie, jagodowe rączki, garb od tańczenia w pozycji na Quasimoda. To wszystko jest jeszcze do zniesienia. Ale głośna muzyka, krzyki, śmiechy innych ludzi, kolorowe światła, obawy o układ nerwowy, uszy i cholera wie co jeszcze – to jest problem. Osiwiałam. W końcu moje dziecko wzięło mnie za rękę i wyprowadziło z sali (jajko mądrzejsze od kury! sic!), prowadząc w stronę Gdańska (ma orientację w terenie – w końcu facet!). Pewnie nadal byłabym w drodze do domu, gdyby nie mąż, któremu udało się namówić potomka na powrót na salę. Ostatnie danza kuduro i… poczułam jak czoło pierworodnego rozwala mi obojczyk. Pierwszy zgon na imprezie. Matka wraca do domu. Klnąc na czym świat stoi, bo wesele skończyło się o 19 – dla mnie rzecz jasna. I może jakoś bym to przebolała, gdyby nie to, że Konrad wyspał się w drodze powrotnej i w domu… szalał do 23…

Nadal uważam, że wesela nie są dla dzieci, ale z całkiem innego powodu. To nie dzieci nie nadają się na wesela! To w weselach nie ma nic atrakcyjnego dla dzieci.

A ja odpuszczam wesela. Przynajmniej póki lęk separacyjny nie minie. Ok, przyjmijmy, że  do osiemnastki mojego syna.

PS. Aniu i Bartku – wszystkiego najlepszego na Nowej Drodze Życia :)

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Advertisements

One thought on “To nie jest miejsce dla dzieci!

  1. joanna pisze:

    Święte słowa 😊 dokladnie rok temu byłam z moją(wtedy 3 miesięczną) córką na weselu. Gdyby to nie był ślub brata to nigdy nie wlokłabym Małej ma taką imprezę. Porażka na całego. Karmienie i bujanie na rękach. Jak na złość nie chciała spać. Dobrze ze jest film z wesela bo nie wiem z niego pamiętam 😊

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s