15 miesięcy za nami – co umie, jak się zachowuje i co je moje dziecko.

Hej! Wydaje mi się, że jeszcze wczoraj prawie mordowałam studentki położnictwa, a już Konradowi stuknęło 15 miesięcy. Jesteście ciekawi co u nas słychać? Czego się nauczył przez ostatni miesiąc? Co je i jak się zachowuje? Zapraszam do lektury :)

Zacznijmy od wyglądu:

Konrad już nie jest pucołowatym grubaskiem, teraz to mały chłopiec, wyciągnął się (oczywiście według prababci zrobił się chudziutki ;)), urosły mu włosy, które zamiast układać się w piękne loczki filcują się z tyłu głowy. Uśmiech ma boski, bo ma już 12 zębów. I kolejne cztery w natarciu, przez to…

Nie śpimy. Żyjemy  w trybie kilka nocy dobrych, kilkanaście słabych. Moją przyjaciółką znów jest kawa, która i tak nic nie daje, zastanawiam się więc nad wczasami w Tworkach  Kocborowie (bo bliżej). Ale i tak jest lepiej od kilku dni, bo…

Konrad śpi sam! To znaczy od dwóch dni nie śpi sam, w sensie, że sam, ale nie śpi. Rozumiecie? Nie? Kawy może? A wszystko to bo…

Konrad ma nowe łóżko! Urządzanie pokoiku nadal w toku, pochwalę się jak w końcu wykombinujemy jak postawić regał na zabawki na dwudziestu centymetrach miejsca i nie rozwieźć się przy tym. Mogę potwierdzić, że wygodne, bo już kilka(naście)dziesiąt razy zasnęłam w nim, gdyż…

Nadal karmię piersią! I nie zamierzam przestać póki dziecko nie przyniesie stołka do karmienia, nie poprosi o mleko do kawy, nie skończy osiemnastki, nie odstawi się samo. Przeżyliśmy z mężem mega ciężką grypę z powikłaniami, Konrada nawet to nie ruszyło, wykańczał mnie dzikim rykiem, żądając wyjścia na dwór, kiedy byłam w stanie (no prawie) agonalnym. Wierzę w moc przeciwciał. I podoba mi się to, że żrąc pięć tysięcy kilokalorii dziennie nie tyję. No dobra, jestem leniwa, bo…

Moje dziecko ma focha na jedzenie. Co prawda od kilku dni jest już lepiej i obiady znowu pałaszuje, ale rano i wieczorem najchętniej wcinałby tylko pierś. I nie kurzą rzecz jasna. A przepraszam, ostatnio numerem jeden nie jest mleko, tylko…

Woda. Po miękkim niekapku, moje dziecko szczęśliwie dla mojego portfela  ominęło wszelkie kubki treningowe i pije ze szklanki. A ostatnio z metalowego kubka, bo lepiej mu się myje w nim ręce. Z higieną jest za pan brat, bo…

Nadal kocha kąpiele, a ostatnio polubił mycie zębów. Niestety tylko pod warunkiem, że sam je myje, ale jeśli dopadnie go próchnica, będzie mógł mieć pretensje tylko do siebie. Kilka razy próbowałam mu myć paszczę, ale otwiera ją tylko przy okazji…

HISTERII. Czyli średnio co piętnaście minut. Już przyzwyczaiłam się do dzikiego ryku Konrada i zaciekawionych spojrzeń publiczności, ostatnio na topie jest tupanie nogami (nie wyobrażacie sobie ile muszę mieć w sobie silnej woli, żeby nie parsknąć śmiechem na ten widok), a kilka dni temu przeżyłam pierwsze rzucenie się na chodnik. Małe demo przed buntem dwulatka. Jednak mimo, że cały czas myślę, czy oszczędności życia wydać na te wczasy w  Tworkach Kocborowie czy jednak zbierać dalej i dać się potem wystrzelić na księżyc… Ale jeszcze się zastanawiam, bo mimo wszystko serce mi mięknie, kiedy widzę jak…

Moje dziecko przez ostatni miesiąc wydoroślało. Daje całusa, tuli nas, tuli swojego kota-zabawkę (Salema też próbował, nie wiedzieliśmy wtedy kogo przed kim ratować), wyszukuje w książeczce zwierzątka, o które prosimy, wynosi śmieci, przynosi to o co się go poprosi, pomaga ścielić łóżko. Wszystko to przy jednoczesnym cofnięciu się z mową, chociaż ostatnio to ja ciągle gadam, gadam i gadam, gdyż coraz częściej…

Mówię NIE. Wiadomo, przy małych rzeczach odpuszczam  dla świętego spokoju, ale ponieważ nie wierzę w ideę bezstresowego wychowywania (nie mylić z RB!) jasno określam granicę. Sama nie daję klapsów, ale bić również nie pozwalam. Poza tym daję dużo swobody, pozwalam mu obić sobie głowę, kiedy wejdzie na pufę i doskonale wiem, że spadnie. Myślę, że najlepsza jest nauka na własnych błędach. Oprócz zabawy w kaskadera, na topie jest ostatnio…

Zabawa wszystkim, co zabawką nie jest. Na topie są garnki, patelnie, miotła i… robienie kawy. Moje dziecko szybciej niż ja ogarnęło obsługę ekspresu, świetnie… Oprócz tego ostatnim hitem są książeczki (dobrze!) i zjeżdżalnia (niedobrze, bo przy zamiłowaniu Konrada do bycia kaskaderem ciągle muszę pilnować, żeby nie zjeżdżał na stojąco…).  Piaskownica jest dla mnie źródłem stresu, bo ciągle pilnuję aby moje dziecko nie okładało innych, albo nie było okładane za zaczepki, mimo, że…

Tak zachowuje się tylko będąc ze mną. Pewnie wie, że zbieram na te wczasy…

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Advertisements

2 thoughts on “15 miesięcy za nami – co umie, jak się zachowuje i co je moje dziecko.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s